Jak rozeznać powołanie?

Powołanie jest jedną z większych tajemnic naszego ziemskiego życia. To dar Boga, który dotyczy każdego człowieka, jednak pytając się, co to powołanie, nie znamy konkretnej, wzorcowej odpowiedzi, bo przecież każdy z nas ma swoją własną, indywidualną historię swojego życia.  Jedno jest pewne- powołanie to służba- w miłości. Powołanie to misja, która dotyczy wyboru miłości: może to być miłość małżeńska, miłość konsekrowana, miłość duszpasterska czy miłość poświęcona dla dobra Kościoła i ludzi poprzez bycie uczniem, uczennicą Chrystusa, ale poza stanem małżeńskim czy kapłańskim.

4 kroki do odkrycia powołania

1. REFLEKSJA

Dziś bardzo mało rozmyślamy, raczej chcemy dużo doświadczać. U progu dorosłości potrzebna jest refleksja na temat tego, kim jestem, jak chcę przeżyć moje życie, jakie są moje mocne i słabe strony, czy czuję się darem. Odkrywanie powołania trzeba zacząć od takiej właśnie osobistej refleksji.

2. MODLITWA

Drugi krok to modlitwa, bo warto o powołaniu porozmawiać z Kimś, kto nas stworzył, z Kimś, kto nas najlepiej zna. Potrzebne są chwile adoracji, ciszy, czytania Słowa Bożego. Pismo Święte mówi nam, kim jest Bóg, kim jest człowiek, jak Bóg nas widzi. I właśnie w czasie modlitwy możemy z jednej strony usłyszeć Boga, a z drugiej własne serce. Mamy ku temu wrażliwość dwojakiego rodzaju – wertykalną i horyzontalną. Ona pokazuje nam jak rozeznać swoje powołanie w odniesieniu do Boga i w odniesieniu do ludzi. Dzięki temu możemy też odkryć, jak wiele sami z siebie możemy dać.

Pierwsza wrażliwość to podobieństwo do Jezusa. Można ją odczytać tylko poprzez czytanie Słowa Bożego. Kiedy pochylamy się nad jakimś fragmentem, słowo lub gest Jezusa, które nas poruszają, będą znakiem, że w tej kwestii właśnie mamy się do Jezusa upodabniać. Dla jednych to będzie dobroć, dla innych miłosierdzie, dla kogoś jeszcze wolność i wiele wiele innych…

Druga jest wrażliwość na potrzeby świata, braki czy ludzkie nędze, w które chcemy wejść i zaangażować się, by je naprawić. To może być budowanie rodziny pełnej miłości, która będzie świadectwem w świecie z zagubionymi wartościami, może to być pomoc osobom chorym czy bezdomnym, ale też pragnienie dawania świadectwa niewierzącym (wrażliwość misyjna). To wszystkie te przestrzenie, na które nie boimy się poświęcać swojego czasu mimo różnych powierzonych nam obowiązków.

3. TOWARZYSZENIE

Kolejny krok, jaki trzeba wykonać w rozeznawaniu powołania to pozwolić, aby ktoś nam pomógł odkryć głos Boga i go zweryfikować. Warto zawsze w tej kwestii poradzić się drugiego człowieka. Może to być kapłan, osoba konsekrowana, ale też osoba świecka, wierna swojemu powołaniu  – np. gdy młodzi ludzie rozmawiają o małżeństwie z małżonkami. Spojrzenie drugiego człowieka pokazuje nam, co jest ważne, aby to podjąć, ale też obiektywizuje pewne sprawy, poznajemy inną perspektywę dla swoich rozterek i lęków. Taka osoba towarzysząca nie tyle “odczytuje” wolę Boga, ale staje się niejako świadkiem relacji między poszukującym a powołującym – Bogiem.

4. DECYZJA

Nie można poszukiwać całe życie, w końcu trzeba zaryzykować. Każda decyzja o wyborze konkretnej drogi oscyluje między lękiem a ryzykiem. W powołaniu nie chodzi o 100% pewności. Niektórzy zwlekają z decyzją aż do czasu, gdy będą zupełnie pewni. Kiedy wybór jednej z dróg ma szanse pół na pół i wskazówka nawet lekko przesunie się na jedną ze stron, to już znak, żeby tej opcji delikatnie przeważającej przyjrzeć się uważnie.